Kategorie: Wszystkie | LOCA | O MNIE | OZZY | PIESKIE ŻYCIE | PRZYJACIELE | SZKOLENIE | WYCHOWANIE
RSS
piątek, 22 marca 2013

Grupa TupTam działa prężnie! Codziennie dołączają do nas nowi członkowie, a "starzy" nie oszczędzają swoich nóg i dzielnie tuptają, codziennie nabijając licznik kilometrów i bijąc swoje własne rekordy. Co prawda wszystko wskazuje na to, że nie wyrobię "tygodniowej dyszki", ale czuję się po części usprawiedliwiona naprawdę fatalną pogodą i presją, żeby nie złapać najmniejszego kataru. Przeziębienia musiałam unikać jak ognia, bo z cieknącym nosem nie mogłabym poznać mojego zupełnie świeżutkiego, dopiero co urodzonego, przepięknego bratanka :D

Ostatnie weekendowe wyzwanie polegało na wytuptaniu trasy odpowiadającą kształtem imieniu własnego pupila. Na szczęście piękny poznański Grunwald mnogością uliczek bardzo ułatwił mi wykonanie zadania :)


Tagi: TupTam
23:20, martyna_art , PIESKIE ŻYCIE
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 marca 2013

Bydgoskie zawody agility na stałe wpisały się do naszego kalendarza. Jak co roku, tak i tym razem nie pozwoliliśmy, aby tak rewelacyjne zawody nam umknęły, dlatego w ostatni weekend lutego zjawiłyśmy się zwarte i gotowe w Jarużynie pod Bydgoszczą, żeby sobie odrobinkę podnieść poziom adrenaliny :)

Loczek, jak się okazało, bardzo sobie wziął do serca owo podnoszenie mi poziomu adrenaliny, w związku z czym w oba dni zaprezentowała wybitne umiejętności partolenia pięknych biegów, doprowadzając mnie tym samym do rozpaczy. Do kanonów już weszło brawurowe wyjście wejściem z tunelu podczas egzaminu 8) Koniec końców nie zawojowałyśmy wiele i do domu wróciłyśmy co prawda bez "łapek", ale z przeświadczeniem, że naprawdę miło się nam razem biega. Fajne jest to uczucie!

Załapałyśmy się (po znajomości ;) ) na kilka zdjęć made by Paula. Kilka, bo warunki do fotografowania w hali były koszmarne - zdecydowanie zbyt ciemno i zimno. Nawet przy wielkich chęciach po kilku minutach odsłonięte palce marzły okrutnie.

Mało sprzyjająca fotografowaniu hala była jednocześnie rewelacyjnym miejscem do biegania!! Bydgoszczaki pokazali tym samym, że zimowe zawody da się rozgrywać w bardzo sprzyjających warunkach, na podłożu bezpiecznym i przyjaznym zarówno dla psów, jak i przewodników. Końskie podłoże piaszczyste dawało świetną przyczepność psom, amortyzowało skoki, chroniło przed poślizgiem i upadkami - jednym słowem rewelka.

Jedynym mankamentem podłoża było to, że to najprawdopodobniej właśnie z jego powodu większość psów była "zassana" w tunelach, spędzając w nich dużo więcej czasu, niż by to wynikało z prędkości z jaką do nich wbiegały. Wydaje mi się, że mokry piasek osypywany z łapek sprawiał, że wnętrze tunelu było śliskie. "Wydaje mi się", ponieważ nie sprawdzałam jak wygląda wnętrze tuneli, jednak nie tylko ja zauważyłam, że "coś jest z nimi nie tak". Moje czepialstwo w tej kwestii nie wynika bynajmniej z faktu, że suka mi z tunelu wylazła ;) 

Byłabym więcej niż szczęśliwa gdyby większośc zimowych zawodów była rozgrywana na końskich halach. Dałoby mi to szansę na częstsze starty, jako że w sezonie letnim rzadko miewam wolne weekendy. Marzenia!

wtorek, 19 lutego 2013

Raportuję, że weekendowe wyzwanie spacerowe zakończyło się niebywałym wynikiem - 55 osobopsów przetuptało w weekend... 527,5 km!!!

How cool is that :D

piątek, 15 lutego 2013

Jeśli  jakimś dziwnym zrządzeniem losu nie jesteśmy znajomymi na fb i nie widujemy się na żadnym z for poświęconych tematyce kynologicznej, daję pokrótce znać co następuje...

Otóż, pewnego popołudnia zabrałam ze sobą na spacer nie tylko psy, ale także tablet. Wzięłabym tylko telefon, ale cholernik obraził się z niewiadomych (dla mnie) przyczyn na nowe aplikacje, a tak się akurat składa, że to właśnie z jedną aplikacją chciałam się przejść. Taką, która mierzy pokonany dystans, czas i przy okazji wylicza różne mniej lub bardziej przydatne dane typu ilość spalonych kalorii 8) Pochwaliłam się owym zajściem na fb, jakem chwalipięta... No i jakoś tak się potem wszystko szybko potoczyło :)

Koleżanka "po rasie" rzuciła wyzwanie na najdłuższy spacer ozikowy. Podjęłam, bo rzucanym wyzwaniom trzeba sprostać ;) Okazało się, że takich zapaleńców, chętnych na zmęczenie siebie i psów swych, jak my dwie jest dużo więcej!

W konsekwencji powstało prawie oficjalne weekendowe wyzwanie spacerowe! KLIK  Rzucamy je zgnuśnieniu, zimowej stagnacji i rozciapkanemu pseudośniegowi.

W międzyczasie, również na fb, założyłam grupę TupTam do której zapraszam wszystkich miłośników tuptania!

TupTam jest już także na endomondo

 

 

Ufff, będzie się działo. TupTamy już w ten weekend, dołącz do nas!

 

 

 

.

sobota, 09 lutego 2013

To jest pierwszy wpis poświęcony Yuffiemu. Dziwne to o tyle, że mieszkam z tym psem pod jednym dachem od grubo ponad roku. Nie dziwne, bo to przecież nie mój pies :)

Po drobnych utarczkach z właścicielem Yuffa, a moim prywatnym osobistym mężczyzną, w trakcie których ustalaliśmy kto co robi z tym psem i dlaczego nikt nie robi nic, ustaliliśmy, że można by zacząć z nim agilitowanie. Negocjacje trwały jakiś czas, a strony wysuwały żądania i pretensje różnego kalibru.

Postawiłam twardy warunek po osiągnięciu jako takiego konsensusu - Yuff rozpocznie swoją błyskotliwą karierę agility doga pod moją pieczą, o ile sprawdzi się w warunkach polowych. Warunki polowe wyznaczyliśmy na warsztaty agility prowadzone przez Wandę Ratajczyk w naszej kochanej Annówce. Plan był prosty - Yuff musiał pokazać, że obecność obcych psów, obce miejsce i presja nie są w stanie zaszkodzić jego koncentracji i chęci do pracy. Muszę przyznać, że plan wykonał solidnie i w 100%, w związku z czym chyba skończyły mi się wymówki i czas się wziąć do pracy.

Nie mam dużego doświadczenia w pracy na torze z psami innymi niż Ozzy i Loca, a już w ogóle małe z psami tak skrajnie różnymi od nich. Sięgając wstecz pamięcią do czasów, gdy zaczynałyśmy naszą przygodą z agility z Ozzkiem i Locą, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nauka z Yuffem będzie przebiegała nieco inaczej niż z moimi poprzednimi dwoma psami. Początkujący Yuff jest w zasadzie dokładnym przeciwieństwem początkującej niegdyś Loki. Jest dużo bardziej zmotywowany, a przy tym bardzo twardy i nie zrażający się niepowodzeniami. Brzmi świetnie? Tak, dopóki nie uświadomisz sobie, że konsekwencje takiego nakręcenia psa mogą być także negatywne i... ekhm... możesz nie być elementem niezbędnym do tego, żeby pies się świetnie bawił na torze. Łopatologicznie rzecz ujmując - Yuff pędzi przed siebie z prędkością nadświetlną niekoniecznie zwracając uwagę na mnie :) Ot, ma bardzo dobrze rozwiniętą umiejętność wyszukiwania przeszkód. Samodzielnie 8)

Poniższy filmik obrazuje jak pracuje Yuffie po raz 4 w życiu widzący przeszkody i po raz pierwszy biegający sekwencje. Nie jest źle, a będzie tylko lepiej!

 

Za zdjęcia ślicznie dziękuję Marcie Rohde :*

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26