Kategorie: Wszystkie | LOCA | O MNIE | OZZY | PIESKIE ŻYCIE | PRZYJACIELE | SZKOLENIE | WYCHOWANIE
RSS
środa, 29 września 2010
Nadrabiając zaległości letnie pragnę nadmienić, że ten mój owczar to chyba taki nie do końca rasowy jest. Bo na bank, zylion procent i absolutnie bezsprzecznie ona ma gdzieś w rodowodzie ukrytego wodołaza. Dlaczego tak myślę? Ponieważ oprócz standardowej ozikowej miłości - piłki, Loca ma taki mały bonusik - absolutnego fizia na punkcie wody.
Piłka i woda. Piłka w wodzie. Loka w wodzie. Wskakiwanie do wody z rozpędu po to, żeby zrobić jak największe "chlup".
Panie i Panowie - oto Loca w raju :)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

A to jest autorski sposób Lukrencji na otrzepywanie się. Na odpiernicz. Tylko łeb i w wodzie, bo przecież nie ma czasu!!

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

I tak w kółko ;)
Image Hosted by ImageShack.us

Po wodnych harcach wymyśliłam sobie, że chcę mieć zdjęcia owczara w pełnym biegu.
Raz pies wyszedł monumentalnie...
Image Hosted by ImageShack.us

... a drugi raz jak zwykle ;)
Image Hosted by ImageShack.us
21:45, martyna_art , LOCA
Link Komentarze (9) »
niedziela, 26 września 2010
Nowością nie jest, że zalogowana jestem na wieeelu psiarskich forach. Zbyt wielu, wiem ;) Dlatego dziwi mnie samą, że dzisiejszy wpis będzie tak naprawdę pierwszym inspirowanym bezpośrednio tematem poruszanym na jednym z nich (psiesprawy.pl). Rozwinęła się na owym forum interesująca dyskusja o tym, jakiego psa na pewno nie chcielibyśmy mieć...

Wiadomo - o gustach się nie dyskutuje. I tak, ktoś nie widziałby się w roli przewodnika bulldoga angielskiego, ktoś inny nie trawi labradorów, a kogoś innego denerwuje żywiołowość terrierów. Ba, na pewno znalazłby się również ktoś, kogo mierzi widok owczarka australijskiego ;)

Zastanawiałam się czy ja powiedziałabym zdecydowane i bezwzględne "nie" jakiejś rasie. Biorąc pod uwagę fakt w jakich absurdalnie skrajnych rasach bywałam zakochana po uszy w przeszłości, chyba nie powinnam. Przyznam się - przechodziłam okresy manii prześladowczej na punkcie: cane corso, bullteriera, rottweilera, dobermana, maliny, labradora, bracco italiano,cavaliera, borzoja, czechosłowackiego wilczaka. Jak widać, nie skończyłam z przedstawicielem żadnej z tych ras w domu. Dlaczego? Ponieważ zmieniły mi się kryteria według których wybierałam psa kiedyś.
Teraz brałabym pod uwagę w zasadzie tylko dwa aspekty:
  • czy pies jest na tyle estetyczny, że jego widok nie będzie mnie kłuć w oczy przez najbliższe kilkanaście lat,
  • czy ma odpowiednie predyspozycje psychiczne i fizyczne aby sprawdzić się w pracy, do jakiej chcę go "zaprząc".
Te dwa punkty zawierają w sobie tak zwane wszystko. I to, że lubię psy o naturalnym wyglądzie, o lekkiej, smukłej posturze, bez przerysowanych głów, zniekształconych sylwetek, o żywym, inteligentnym spojrzeniu, pasji aportowania i chęci pracy z człowiekiem.

Ot, i cała filozofia, pointy brak :)
12:06, martyna_art , O MNIE
Link Komentarze (3) »