Kategorie: Wszystkie | LOCA | O MNIE | OZZY | PIESKIE ŻYCIE | PRZYJACIELE | SZKOLENIE | WYCHOWANIE
RSS
niedziela, 21 lipca 2013

Wreszcie udało mi się sklecić filmik z adżilitkowania sopotniego. 

Enjoy :)

22:12, martyna_art , LOCA
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 lipca 2013

Tak, wiem, pamiętam doskonale jak mówiłam głośno i wyraźnie, że zupełnie nie rozumiem idei biegania. Że bieganie jest przepotwornie nudne i bezcelowe. No cóż, już tak nie mówię :)

Nigdy nie byłam typem sportowca i szczerze nienawidziłam zaliczeń biegowych na wfie. Wrrr, aż mi się włos jeży na karku na samo wspomnienie. No dobra, nie ma co wielce ściemniać - w ogóle nie lubiłam wfu. Pewnie dlatego, że był obowiązkowy, hehe. Teraz nadrabiam i się usportawiam na stare lata.

Śmiać mi się samej z siebie chce gdy przypomnę sobie kiedy kupiłam sobie sprzęt do biegania. To miała być dla mnie taka motywacja. Że niby jak wydam na coś kasę, to potem będzie mi szkoda jej nie wykorzystywać. Sprzętu znaczy się. No cóż, leżał sobie nie używany przez dobrych kilka lat. Na całe szczęście nie urosłam w tym czasie za bardzo i mogę swobodnie zakładać kupione wówczas buty i ciuchy. Dobrze, że niekoniecznie przejmuję się upływającą modą, bo pewnie wyglądam trochę vintage w moich biegowych ciuszkach :)

Rozpierająca duma po przebiegnięciu w całości całego kilometra jest bezcenna. Niedowierzanie, gdy przebiegło się ciągiem całe cztery kilometry - niezapomniane. Poznawanie zupełnie nowego sposobu używania własnego ciała - interesujące. W życiu bym nie przypuszczała, że będę wiedziała jaki sposób oddychania jest dla mnie najbardziej optymalny, jak poradzić sobie z kolką, że będę zwracała uwagę na to jak stawiam stopy podczas biegu.

Dłuższe trasy (czyli około 4km) biegam póki co sama, bez pomocy psa. Pracuję nad wyrobieniem mojej pewności biegowej, płynności ruchów i wydolności oddechowej. Ze "zrobionym" psem biega się bajecznie - miałam okazję biegać z Kapslem, bc biegającym w zaprzęgach, z rowerem i ze swoim przewodnikiem, umiejącym komendy kierunkowe i zmiany tempa. Taki pies jest prawdziwym turbodoładowaniem :) Loca "zrobiona" jeszcze nie jest i trochę brakuje nam do zgrania się, ale pracujemy nad tym na krótkich odcinkach. Mamy z tego radochę!

 

Zdjęcia dzięki uprzejmości FOTO-VIP.pl

 

 

wtorek, 09 lipca 2013

Agilitowałyśmy w Sopocie!

I to JAK agilitowałyśmy!

O tak:

No dobra, tak to wyglądałyśmy PO agilitowaniu ;) - uśmiechnięte, z dumnie wypiętymi piersiami i przeszczęśliwe z wywalczonego trzeciego miejsca w kwalifikacji łącznej openów. Pragnę w tym miejscu nieśmiało zauważyć, że my w openach jesteśmy jeszcze szeleszczące leszcze, bo biegamy wciąż w jedyneczkach. Tym bardziej cieszy mnie fakt pokonania dwójkowych i trójkowych, dużo bardziej doświadczonych teamów.

Oprócz tego podczas zawodów wybiegałyśmy sobie jedną (naszą pierwszą ;) hłe hłe hłe) łapeczkę do dwójek. Pierwsze koty za płoty, a ja mam cichutką nadzieję, że coś jeszcze w tym sezonie nam się uda wybiegać. Bo już za miesiąc kolejny raz agilitujemy w Sopocie!

Poza tym Loka zajmowała zacne lokaty:

  • 4 w pierwszym egzaminie sobotnim (niestety z jedną odmową),
  • 4 w drugim egzaminie sobotnim (niestety z jednym błędem),
  • 6 na 28 psów w  agility open,
  • 9 na 28 psów w jumping open,
  • 2 w pierwszym egzaminie niedzielnym (łapka do A2!!)
  • jedyna niezacna lokata i jedyny dis (fakt jednego disa uważam za nasz osobisty sukces) złapałyśmy podczas drugiego egzaminu niedzielnego, kiedy trochę przyszalałam i zamiast sukę prowadzić jak Pan Bóg przykazał z pięknym front crossem, to jej życie utrudniłam i wleciała do nie tej dziury od tunelu, do której powinna była wlecieć. Great dog, shame about the handler 8)

 

"Mamusiu, czy ja mogę jeszcze troszkę pobiegać sobie adżilitki?"

Kocham to zwierzę!