Kategorie: Wszystkie | LOCA | O MNIE | OZZY | PIESKIE ŻYCIE | PRZYJACIELE | SZKOLENIE | WYCHOWANIE
RSS
poniedziałek, 29 grudnia 2008
W okresie między świętami a Sylwestrem na wszelkich psiarskich forach aż huczy: "mój pies panikuje słysząc petardy", "jak przyzwyczaić psa do fajerwerków", "środki uspokajające dla psa na Sylwestra".

Dlaczego nikt nie podejmuje tematu jak do huku petard przyzwyczaić psiego przewodnika?
Taka, żeby nie szukać daleko - ja. W okresie sylwestrowym przemykam cichaczem bocznymi uliczkami, unikając parków, skwerów i innych otwartych przestrzeni, na których czyhają uzbrojeni małoletni. Oczy mam wciąż szeroko otwarte, uszy nasłuchują i lokalizują wszelkie ogniska zbrojne. Tętno przyspieszone, gęsia skórka na ciele.
I niech mi ktoś spróbuje powiedzieć: "Toś, weź się nie wygłupiaj, duża dziewczynka jesteś, a petard się boisz". Biada mu!

Teoretycznie wiem jak się robi odwrażliwianie, ale zdrowy rozsądek mówi, że jedzenie krówek-ciągutek za każdym razem gdy słyszę wystrzał fajerwerków, mógłby znacznie obciążyć mój budżet wydatkami na dentystę.

A teraz pointa:
Petardy hukowe, z których nie pozostają barwne pióropusze na niebie, są jakąś pomyłką. Błędem w matrixie. No bo jaka płynie dla człowieka radość z tego, że coś podpali, a to coś zrobi huk i bum?




15:28, martyna_art
Link Dodaj komentarz »