Kategorie: Wszystkie | LOCA | O MNIE | OZZY | PIESKIE ŻYCIE | PRZYJACIELE | SZKOLENIE | WYCHOWANIE
RSS
niedziela, 14 listopada 2010
Absolutnie odjechana pogoda dzisiejszego dnia zmobilizowała mnie do zabrania na spacer aparatu. Kit z tym, że z zepsutym obiektywem, ważne że zdjęcia jakieś się zrobiły, więc zapraszam do oglądania :)



Ważna uwaga - psa niewybieganego, na początku spaceru, nie prosi się o pozowanie, bo...


... można zostać wypyszczonym.































środa, 10 listopada 2010
Tak tak, moi drodzy - Loca zaszczyciła swoją obecnością poznańską międzynarodówkę :)
W głębokim błędzie są jednak ci, którzy wyobrazili sobie Locę kłusującą dumnie po ringu wystawowym, czystą, natapirowaną, wybłyszczoną i pachnącą. Muszę was zmartwić, ale to raczej się nie zdarzy nigdy. Nie moja bajka.

Na wystawie zjawiłyśmy się zasadzie w celu pokazywania się i szeroko pojętego lansu. Agilitowego. Jak co roku dziewczyny z NNL organizowały pokaz agility, umilający czas widzom i pokazujący, że na wystawie psów rasowych rzeczony piesek może nie tylko ślicznie wyglądać, ale także uśmiechać się pełną paszczą popylając z prędkością światła. W tym roku postanowiłyśmy, że czas i na nas na to popylanie :)

Nie powiem, miałam trochę obaw odnośnie tego jak mi suka będzie ładnie pracowała w trudnych warunkach halowych - w hałasie, wśród tabunów psów i tłumów ludzi, na śliskiej nawierzchni. Suka pracowała. I to bardzo ładnie!
Co ciekawe - moje największe zmartwienie, czyli śliska wykładzina, jakoś specjalnie suczy nie przeszkadzała. Na pewno nie w tym, żeby zostać niekwestionowanym mistrzem skoku w dal - 2,5 m z lekkim zapasem, pokonane z właściwą Loce lekkością i wyrafinowaniem.

Ci, którzy na wystawie byli widzieli nas jednak nie tylko skaczących przeszkody agilitowe, ale również frisbujące. Jak to się stało? Spontanicznie ;) Tak jak wspominałam - miałyśmy wziąć udział w pokazach agility. O frisbee w ogóle nie myślałam. Wyobraź sobie więc moją lekką panikę gdy powiedziano mi, że za dwie minuty zaczynają się pokazy frisbee i my też w nich mamy brać udział. Bezdyskusyjnie!
"Freestyle" to idealne określenie naszego sobotniego układu. Uczucie gdy stajesz pośrodku ringu widząc jak wiele oczu na Ciebie patrzy, a Ty rozpaczliwie usiłujesz sobie przypomnieć jakieś elementy freestylu, jakich się do tej pory uczyłaś i co tak właściwie mogłabyś pokazać jest... bezcenne ;)
Na szczęście stres działa na mnie mobilizująco i choć po zejściu z ringu niewiele pamiętałam z tego co na nim robiłyśmy, to byłam chwalona, więc chyba nie było tak źle. Loca spisała się na medal, dzielne moje suczydło.

Pokazów psich piękności nie lubię. Lubię natomiast to, że jest na nich zawsze pełno dawno nie widzianych bliższych i dalszych znajomych, z którymi można zamienić choć jedno słówko :)

PS. Stwierdzam, że stałam się psiarskim gadżeciarzem, który dostaje apopleksji widząc stojaki z rozwieszonymi bajecznie kolorowymi obrożami i smyczami. Bilans: brązowo-różówa smycz Rozgza i absolutnie odjechane różowe posłanie. Lans.


Zdj. by niezastąpione JiM







09:29, martyna_art , LOCA
Link Komentarze (3) »