Kategorie: Wszystkie | LOCA | O MNIE | OZZY | PIESKIE ŻYCIE | PRZYJACIELE | SZKOLENIE | WYCHOWANIE
RSS
wtorek, 24 listopada 2009
Czasami rzeczy oczywiste z pozoru, oczywistymi w gruncie rzeczy nie są zupełnie.

Otóż - nie zwracam się do swoich zwierzątek po imieniu. Pomijam tu kwestie zupełnie oczywiste, ponieważ wołać do suki Livin' La Vida Loca Aquilonis byłoby raczej uciążliwe. Przyjmując jednak, że moje pieski i kotek maja w miarę rozsądne imiona, czyli Loca, Ozzy i Frugo, wydawać by się mogło, że wołanie ich jest nad wyraz przewidywalne. A jednak :)

Złapałam się ostatnio na tym, że tak naprawdę do Loci nigdy nie mówię "Loka".
Codzienne imię to Lukruś / Lukrencja. Na torze agi wołam na nią Lokulokuloku ;)
Zwracając się do niej pobłażliwie (w stylu "oj Ty moje małe głupolątko, coś znowu wymyśliła niemądrego) honoruję ją imieniem Sidonia.


Chyba podświadomie działam na przekór jej imieniu (Loca=Szalona) łagodząc je na wszelkie sposoby. Wołanie do psa per Szalona jest zwykłym proszeniem się o kłopoty i wywoływaniem wilka z lasu Twisted Evil
18:47, martyna_art
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 listopada 2009
Zupełnie niepsiarsko, ale pochwalić się muszę :D
Nowa, odświeżona wizualnie i merytorycznie www, zapraszam!

KLIK







13:49, martyna_art , O MNIE
Link Komentarze (3) »
sobota, 14 listopada 2009
Aż mnie zatkało gdy weszłam dziś na mojego bloga.
Zniknęła mi notka!
Wspaniała, obszerna, z mnóstwem elokwentnych zwrotów użytych w tekście, ilustrowana pięknymi zdjęciami, nad którą namęczyłam się okrutnie, ale przede wszystkim - niezwykle istotna pod względem historycznym, bo dotycząca I Zlotu aussie w Polsce, który miał miejsce w Chudobczycach 11-13.09.2009.

Bu :(

Nie ma jej nigdzie. Zdematerializowała się. Bu :(

No cóż, co się stało, to się już nie odstanie. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Pewnie jeszcze jakieś powiedzenie byłoby odpowiednie w tym miejscu, ale właśnie nadszedł czas na nową notkę, więc z żalem odpuszczam sobie kwestię zaginionej notki.

Albowiem w środę, 11.11.2009 odbyło się spotkanie poznańskich aussie :) Choć jest nas już coraz więcej (stety? niestety?) i w sumie widujemy się z okazji treningów lub kameralnych spacerów, to takie walne spotkania organizowane są dosyć rzadko. Ekipę spacerową stanowił 5 ozików: Alma, Loca, Duke, Blues, Figo oraz nie-oziki: Kokos i Frodo.
Fajnie było. Kolorowo, hałaśliwie, biegająco i błotniście :)

Ciekawie jest gdy można skonfrontować zachowanie, charakter i usposobienie przedstawicieli tej samej rasy. Jak to określiła Kara od Duka: "Każdy inny z charakteru, każdy w czymś innym zakochany :D Loca patyczki, Alma butelki, Duke krzaczki, Figo w Frodo, a Blues w Kokosie :D".
Bardzo trafne wnioski :)

Gdybyśmy przyznawali tytuł Najgrzeczniejszego Psa Spaceru bezapelacyjnie wygrałby Kokos. Nie-ozik. Sznaucer miniatura :D Spokojny, nikomu nie wadzący, nieszczekliwy, nie oddalający się od swojej pańci na dalej niż kilka metrów (bo przecież wokół roiło się od owczarków!) No cóż, aussie
nie są jakoś specjalnie grzeczne z natury. Włażą do kałuż, wskakują (zupełnym przypadkiem oczywiście) do rzeki w środku listopada, biegają jak opętane, przynoszą właścicielom śmieci i patole do rzucania, szczekają, tłuką się ze sobą, kombinują aż nadto, wyrywają krzaki, dają buziaki osobom, które najmniej się tego w danej chwili spodziewają.

Normalnie chodzące psie ideały! ;)